/Błędne liberały/
#
/Zeszyt/
Wykonaj notatkę.
Przegladaj.
/Dziejopis/
Przedstawienie.
Faworyzuj mnie.
/Lapidarium emocjonalne/
2007
listopad (2)
grudzień (17)
2008
styczeń (7)
luty (4)
marzec (6)
kwiecień (10)
maj (12)
czerwiec (5)
lipiec (5)
sierpien (4)
wrzesień (3)
październik (4)
listopad (1)
2009
styczeń (3)
maj (1)
lipiec (1)
2010
styczeń (1)
kwiecień (2)
maj (2)
listopad (1)
2011
styczeń (1)
/Korkowa tablica/
/Ulubieni szowinisci/
haa. >> sobota, 29 stycznia 2011 12:48:44
albowiem, kto umie śmiac się z samego siebie, będzie miał ubaw do końca życia.
komentarze [0]
a mi to rybka plum. >> poniedziałek, 15 listopada 2010 00:14:03
-chcesz wody?
-w wodzie to się ryby pierdolą.
a jak Tobie odpowie Mistrz Ciętej Riposty?
komentarze [0]
miłości zawiłości. >> wtorek, 4 maja 2010 21:02:57
-oni mają romans, nie?
-on z nią tak, ona z nim nie.
komentarze [0]
bijmy mi brawo. >> niedziela, 2 maja 2010 21:04:00
notka na dziś:
wstęp notki,
rozwinięcie notki,
zakończenie notki.
dziękuję.
ale, gdyby nie nasza klasa, kto by pamiętał o tak mało istotnym szczególe jak urodziny. brawo.
komentarze [0]
. >> środa, 21 kwietnia 2010 20:28:24
godzina 03:06:26
dryń, dryń!!
-ŚPISZ?
-nie, kurwa oO
inteligentne wiadomości wymagają inteligentnych wiadomości zwrotnych.
dopowiedzenie.
bo niedopowiedzień niecierpie.
faceci to zUo. w czystej (z wyjątkami) postaci. no dobra, zUo i rozpusta to ja i tylko ja, ale bez przesady. no nie ogarniam. już więcej wiem na temat wpływów faz księzyca na rozwój dorożkarstwa w Chinach.
ale nie no, z jednym moge pogadać. nie będę już tak okrutna. a rozmawiam z nim o pogodzie. i polityce. zastanawiałam się jakież to mogą być inne równie fascynujące, inteligentne i nurtujące dzisiejszą młodzieć zagadnienia na literę P. i mi wyszło. pornografia. patologia. penis.
pozdrawiam Cię P. bardzo Cię pozdrawiam. w dupe się pocałuj.
komentarze [0]
. >> wtorek, 6 kwietnia 2010 14:37:32
aspołeczność weszła mi w krew. a może to nie ja stronie od ludzi tylko oni ode mnie?! z tej strony nigdy na to nie patrzyłam, ale wole to pierwsze rozwiązanie. lepiej dla mnie.
a w sumie ja mam o wszystko gdzieś, czy między ludźmi skończe na dnie, czy z dala od nich. od mojego przeznaczenia się uciec nie da.
i wali mnie również to, że nie potrafie być mądra, wyrozumiała i powabna jak dziewczę niewinne.
wiosna jest, mamba jest, napaleni i zboczeni faceci są. wszystko w porządku, Ziemia kręci się dalej.
komentarze [2]
. >> wtorek, 26 stycznia 2010 16:58:33
frustracja mnie zżera. żre mnie od środka i żre, i przestać nie może. i staje sie zeżartą wewnętrznie, zrzędliwą babą. sama z soba już wytrzymac nie mogę. biedni Wy.
i taka zżerana odśrodkowo mam dość tej cholernej zimy. śpiki mi w nosie zamarzają.
a no i okazało sie. odpowiedziałam na pytania typu 'czy chciałbyć po liceum ucinać gałęzie jałoni w sadzie?' tudzież 'czy chciałabyś wyrywać kukurydze?' i wyszło, że jestem niezrównoważona psychicznie. ja.
koniec.
komentarze [2]
>> sobota, 4 lipica 2009 17:34:25
Świata nie ma i ja go nie stworzę.
komentarze [0]
! >> niedziela, 31 maja 2009 16:20:07
I wanna be a rockstar!
komentarze [0]
>> niedziela, 18 stycznia 2009 00:50:34
wszystko się wali na morde.
a niech się wali.
#
komentarze [1]
. >> poniedziałek, 12 stycznia 2009 16:04:53
And it's not my fault cause you both deserve what's coming now so don't say a word!
zaczynam się zastanawiac, kiedy mi ta sieczka z głowy wyleci. tu człowiek prawie 'dorosły' a tam totalny burdel. jeszcze te zawiłości, nie wiadomo co, no i człowiek fiksuje. widac po mnie.
"Dobijające jest, że pośród chłopów nie ma wyjątków. Każdy okazuje sie świnią. Nie wiem, ale zaczynam sądzić, że oni mają albu luki w mózgu ze względu na płeć, albo poprostu są niedorąbani"
nie zmieniłam jeszcze zdania na ten temat. !
komentarze [0]
>> poniedziałek, 5 stycznia 2009 16:52:09
wracam po jednej wielkiej przerwie technicznej.
widać im też już się to znudziło.
nowy rok, więc i cos nowego trzeba wprowadzić. czy coś.
'z uśmiechem do ludzi' !
komentarze [0]
>> poniedziałek, 17 listopada 2008 01:31:28
już mam spobób na pierdzielonego myloga. jak wszyscy idą spać, to nawet nieustraszeni edytorzy czy tam co tam myloga też widać już się zmęczyli odłączaniem serwisu.
z nudów już pisze, bo mnie roznosi, jestem w trakcie partyjki mahjong, uczę się o adenozynotrójfosforanie i mam poważne zaburzenia osobowści. normalka. że godzina jest czasu miejscowego dla Straszecina 1:30 gdy to pisze, to już nie moja wina.
myślałam, że kawa na mnie nie działa oO
mój wypierdolczy dialog:
-ohh ohh..!
-nie wzdychaj szmato oO
komentarze [0]
>> czwartek, 23 października 2008 22:22:04
otóż otóż mili moi państwo, zmiana. tak tak, wkońcu ale i tak nie ode mnie to zależało. po rozdrażnieniu psychicznym, które utzymywało się nade mna od jakiegoś czasu, od bliżej nieokreślonego wydarzenia, oto uznałam, że śmiech to kurwa zdrowie. to nic, że to bliżej nieokreślone wydarzenie wydarzyło się 28 sierpnia i tu wam mogę nawet godzinę podać, ale to jest nie ważne. ważne że sprawy z nim związane były totalną i kompletną głupotą, na którą mogła sie porwać tylko tak niedorąbana osoba w postaci mojej. to nic to nic, przeciez ja tego już nie pamiętam. za to pamiętam dobrze moja postanowienia, które paradoksalnie zostały gruntownie i świadomie przeze mnie złamane w teraz już bliżej nieokreślonym czasie czerwca. tudzież trochu wcześniej. to nic to nic, ja wam tu oto publicznie przysięgam, że nic podobnego w życiu się nie wydarzy, w żadnym zafajdanym przypadku. to szczegół, że średnio za jakiś miesiąc tu będe się wyżywać za jakiegoś gnoja, co to on nie jest, co to ja nie jestem i te wszystkie sranie w banie. ważne, że teraz przysięgam. o złamaniu przysięgi nie wspominam, bo po co. chyba mi coś na głowe spadło, bliżej nie określony przedmiot, bo pierdziele od rzeczy jak chuj, ale to nic. odchyły rzecz ludzka, a jak wiadomo nic co ludzkie nie jest mi obce. chyba, że w kwestii mojego domniemanego przynależenia do rodzaju ludzkiego są jakieś wątpliwości. może mnie bocian wrzucił przez komin lecąc kiedyś od niechcenia nad moim teoretycznym domem. ta teoria wyjaśniałaby, dlaczego mam sieczke zamiast mózgu. nie dość że otwór kominowy w tymże budynku jest cienki jak rura w chińskin rowerze, to jeszcze czarno tam jak pewnego razu w dupie u murzyna, to jeszcze piec mały jak no, wiadomo co jest małe i ciasne. żeby nie było że ja szerze zUo. a wiec, kontynując meritum, być może nie zostałam stworzona w tradycyjny sposób, plemniczek trafił do komóreczki, czy opytmistyczna wersja, wężyk do czegoś tam, nie byłam najpierw jakimś czymś, potem jeszcze czymś innym, jakimś warzywkiem, jakąś pojebana fasolką, później ni z tego ni z owego mi wysztrzeliły ręce i nogi, o głowie tu nie wspominam, no i wyszłam jaka wyszłam, tylko w mniejszej wersji. bo podejrzewam, że tamta wersja miała wiecej rozumu niż ta większa tu obecna obecnie. napewno miała wiecej kilogramów tłuszczu na metr sześcienny, bo 'urodziłam się' (!?) już z nadwagą. pomijając ten fakt, jestem tu oto przed wami, ale jest jeszcze jadna wersja mojego istnienia. przywieźli mnie kosmici. tak tak, ci sami, którzy rzekomo zgładzą świat. no przecież, ja jestem częścią ich planu. robie rozpoznanie jak to w każdej akcji rozpierdolenia czegoś. mam też wywołać nerwice u połowy społeczeństwa, żeby gdy już świat zostanie zgładzony i wszyscy zginą, połowa z tych wszystkich uznała za narodowych bohaterów tych niedorobionych ufoków, i żeby stawiali im pomniki na nieistniejącym już globie. polak potrafi, więc coś napewno wymyślą. no wiec jestem niecnym (łooo, nie wiem czy wogóle figuruje owe słowo w słowniki suachili, ale ide na żywioł, ryzykuje. najwyżej CIS mnie jutro z kałasza potraktuje) planem zniszczenia ludzkości. buu, mieliście się teraz wystraszyć i spierdolić od kompa na odległość 1km, 99m, 12cm i 83mm. a że nikt tego nie czyni, stwierdzam, że nawet na jebaną kosmitke się nie nadaje. cóż, życie jak to stwierdza część owego niszczonego przeze mnie społeczeństwa. paradoksalnie, ja już tak wsiąkłam, że wogóle nie odczuwam swojej inniści, co negatywnie wpływa na rozwój larw 'rusałki osetnika' na północno zachodnim wybżerzu Atlantydy. oraz na moją płyte główną. czy innego śmiecia. ale, którz by się przejmował. no wiec.. zapomniałam już co mam napisać, zapierdalam jakbym była po maryśce conajmniej. ale to nic, pod moją genialną kopułą kotłują sie miliony myśli, tak jak napierdalają sie atomy tlenu i wodoru. przechodząc do innego tematu, a mianowicie mnie. ohh, cóż za diametralna zmiana, prawie jak na spotkaniu dwóch młodych ludzi (czyt. napalonego buca, który próbuje udawać księcia na białym koniu i odjechanej, maślanookiej panienki, ktora to owego pożal-się-boże księciunia widzi, po niezręcznej dziesięciominutoewj ciszy) ciągne swój niekończący się wywód, i myśle, że czas go skończyć. bo i tak chuja z tego mam, założyłam se hasło i oczywiście wykazując tu moja ułomność intelektualną, nikt nawet na niego nie wchodzi. cóż, taki los wyjebanej w kosmos kosmitki. yeee, używam epitetów. yeee, wiem, że używam epitetów. yeee.
'punkt G mam w D'
ide bluźnić na gieco.mylog.pl
komentarze [1]
>> piątek, 10 października 2008 16:59:44
wiekszej idiotki chyba z siebie nie mogłam zrobić -.-
stałam w kącie. no i aż mi żal doskonale siebie.
koniec tematu.
dzni nastały takie, że śpie gdzie i kiedy popadnie. i myśle o Nim.
a reszte mam w dupie.
' Zamknij oczy, otwórz mordę, mam jajeczko wodoodporne…'
komentarze [0]
grafika: okładka płyty Pink Floyd "A Momentary Lapse of Reason"